Wie bist du auf die Oberlausitz aufmerksam geworden? Was hat dich in die OL geführt?

Ich bin über Hans Narva und das Kommen und Gehen – das Sechsstädtebundfestival auf die Oberlausitz aufmerksam geworden. Vor zwei Jahren erhielt ich bereits eine Anfrage für das Festival, allerdings war ich zu diesem Zeitpunkt mit einem anderen Theaterprojekt auf Tour und freue mich jetzt umso mehr, Teil des Events zu sein. Im Januar hatte ich im Haus Schminke Löbau meinen ersten Auftritt als Musiker beim Neujahrsempfang vom Kommen und Gehen-Festival. Im Mai kam ich wieder in die Region und das erste Mal nach Zittau. Mit OMG Schubert spielten wir im Rahmen des Neiße Filmfestivals in Kooperation mit dem Kommen und Gehen-Festival ein Konzert im Kronenkino – dem ältesten Tonfilmkino Deutschlands. Die Fortsetzung folgt demnächst in der Sechsstädtebundfestivalwoche vom 16. bis 21. August, in welcher ich insgesamt vier Konzerte spielen werde.

Was macht für dich das Sechsstädtebundfestival – Kommen und Gehen so besonders?

Das Grundprinzip des Festivals finde ich sehr besonders, da es direkten Bezug zur Region aufnimmt

 

 

und auf lange Sicht eine viel größere Nachhaltigkeit wie auch Nahbarkeit bietet. Ich bin ein eingeladener Musiker, der klassisch ausgebildet ist, aber auch vielseitig und anders mit Musik umgeht. Ein großes Projekt in der Festivalwoche findet in der Gedenkstätte Bautzen statt, in welchem wir gemeinsam mit Filmemachern sowie Musikern der Region, Lyrikern und dazu passender Musik eine Verbindung zu einem damals inhaftierten Poeten entwickeln. Ich bin sozusagen der künstlerische Leiter und gebe Impulse, um am Ende der Projektwoche ein gemeinsames Konzert auf die Beine zu stellen. Zudem werde ich unter anderem ein Konzert gemeinsam mit der sorbisch-deutschen Theremin-Musikerin Carolina Eyck spielen und selbst eine Kostprobe von sorbischen Klavierstücken geben.

Was schätzt du an unserer Region am meisten?

Diese Frage kann ich noch nicht ganz beantworten, da ich gerade zum ersten Mal für eine längere Zeit in der Oberlausitz bin. Meine momentane Motivation ist, eine Pause einzulegen, um hier in der Oberlausitz Ruhe für die Komposition meines ersten Soloalbums zu finden. Ich bin ein großer Naturfreund und nach Monaten in Berlin geht einem irgendwann die Luft aus. Einerseits war der Drang, etwas Eigenes zu komponieren, sehr groß und andererseits habe ich gemerkt, dass die Luft, die ich in der Großstadt atme, mir nur wenig hilft, meine Stücke voran zu bringen. Dann war mir klar, dass ich in die Natur muss und ich in Zittau und ihrer Umgebung viel Natur und Ruhe finde, mich voll auf meine Musik konzentrieren und auch etwas dem Alltag entfliehen kann. Momentan spiegelt es sich als kreatives Arbeiten und Sich-selbst-etwas-Gutes-Tun, also der Reduktion auf mich selbst wider.

Wo siehst du Zukunftsvisionen gemeinsam mit regionalen Akteuren in der Oberlausitz?

Ich erlebe die Oberlausitz und deren Menschen als hochgradig kreativ sowie inspirierend und das hat mich bereits im Januar völlig überrascht und überwältigt. Ich glaube, das Festival Kommen und Gehen ist etwas sehr Besonderes, da es die Verbindung zwischen regionalem Potential und neuen künstlerischen Ideen von außen schafft. Ebenso kann zum Beispiel die Bewerbung zur Kulturhauptstadt einen großen Teil dazu beitragen, neue Akteure hierher zu locken und den Druck, der von außen auf der vermeintlich strukturschwachen Region lastet, umzukehren und das Potential zu entdecken und weiterzuentwickeln. Ich habe manchmal den Gedanken: Warum bin ich eigentlich in Berlin beziehungsweise in Deutschland, warum mache ich Kunst an Orten, wo künstlerisch bereits alles gesättigt ist? Aus der Mikro-Perspektive ist es sicher gut, dahin zu gehen, wo Regionen noch nicht gesättigt sind und man damit vollkommen überraschen kann bzw. aus der Makro-Perspektive in die Länder geht, wo kulturell nicht so viel passiert. Ich habe das Gefühl, dass ich hier am Anfang stehe und ich freue mich sehr auf die noch kommenden Kapitel, die im diesjährigen Sommer mit einer großen Geschichte starten.

 

Kto zwrócił twoją uwagę na Łużyce Górne? Co cię tu sprowadziło?

O Łużycach Górnych i „Kommen und Gehen – das Sechsstädtebundfestival“ („Festiwal Związku Sześciu Miast – Przybyć i Odejść“) opowiedział mi Hans Narva. Pierwsze  zaproszenie do udziału w festiwalu otrzymałem już dwa lata temu, ale wtedy byłem zajęty  innym projektem teatralnym. Tym bardziej teraz cieszę się, mogąc uczestniczyć w tegorocznym wydarzeniu. Na styczniowym przyjęciu noworocznym Festiwalu „Kommen und Gehen“ w Domu Schminke w Löbau miałem mój pierwszy występ muzyczny w tym regionie. W maju przyjechałem ponownie na Łużyce Górne i po raz pierwszy do Zittau. Wraz z OMG Schubert zagraliśmy koncert na Festiwalu Nyskim w najstarszym kinie filmów dźwiękowych w Niemczech – Kronenkino, w ramach kooperacji z Festiwalem „Kommen und Gehen“. Kontynuować będę moje występy na Sechsstädtebundfestival od 16 do 21 sierpnia, podczas którego zagram cztery koncerty.

Co sprawia, że Sechsstädtebundfestival – „Kommen und Gehen“ jest czymś szczególnym dla Ciebie?

Fascynuje mnie podstawowa zasada tego festiwalu – jego bezpośredni związek z regionem, a w

 

 

dalszej perspektywie poczucie wspólnoty i bliskość z otoczeniem. Moją specjalnością jest co prawda muzyka klasyczna, ale zajmuję się również innymi kompozycjami,  jestem wszechstronnym artystą. Podczas tygodnia festiwalowego zaplanowany jest projekt w Miejscu Pamięci w Bautzen, podczas którego współpracując z twórcami filmowymi i muzykami z regionu oraz z autorami tekstów, skomponujemy  pasująca muzyką i jednocześnie stworzymy powiązanie z uwięzionym wówczas poetą. Jestem, że tak powiem, dyrektorem artystycznym tego projektu i będę inspirował moich kolegów tak, żeby pod koniec tygodnia odbył się wspólny koncert. Zagram również z Caroliną Eyck,  serbołużycka Niemką, grającą na thereminie. Sam  zademonstruję kilka serbołużyckich otworów na fortepianie.

Co cenisz najbardziej w naszym regionie?

Na to pytanie nie mogę jeszcze odpowiedzieć, ponieważ jest to mój pierwszy, taki długi pobyt na Górnych Łużycach. Chciałbym tu odetchnąć, znaleźć wewnętrzny spokój i skomponować mój pierwszy album solowy. Jestem wielkim miłośnikiem przyrody, a po miesiącach spędzonych w Berlinie uszła ze mnie energia. Z jednej strony chęć skomponowania czegoś własnego była bardzo silna, a z drugiej zauważyłem, że powietrze, którym oddycham w wielkim mieście, nie sprzyja komponowaniu. Nagle zrozumiałem, że zamiast dużego miasta potrzebuję bliskości przyrody i spokoju. Tu mogę się w pełni skoncentrować na swojej muzyce i uciec od codzienności, co odzwierciedla się w  twórczej pracy i zrobieniu czegoś dobrego dla siebie – czyli skupiłem się na samym sobie.

Jak widzisz wspólna przyszłość twoją i ludzi tu mieszkających?

To, co do tej pory tu przeżyłem pokazało mi, że Górne Łużyce i ich mieszkańcy są bardzo kreatywni i inspirujący, i to zaskoczyło  i poruszyło mnie już  w styczniu. Myślę, że festiwal „Kommen und Gehen“ jest czymś wyjątkowym, ponieważ tworzy związek między potencjałem regionalnym a nowymi pomysłami artystycznymi z zewnątrz. Na przykład wniosek o przyznanie Zittau tytułu Stolicy Kultury otworzy nowe możliwości rozwoju i  będzie magnesem dla ludzi spoza tego obszaru. Również uwydatnianie faktu, iż jest to rzekomo region słaby strukturalnie, przestanie być podkreślane.  Czasami myślę: dlaczego właściwie jestem w Berlinie lub w Niemczech, dlaczego robię sztukę w miejscach nasyconych artystycznie? Z mikro-perspektywy jest z pewnością dobrze iść tam, gdzie regiony nie są jeszcze przeniknięte sztuką i tamtejszych mieszkańców można całkowicie zaskoczyć, względnie z makro-perspektywy udać się do krajów, w których kulturowo niewiele się dzieje. Mam wrażenie, że stoję tu na początku drogi i bardzo się cieszę na okres in spe, którego nadchodzące lato będzie początkiem wielkiej historii.